WIEDEŃ | BRATYSŁAWA | WAKACJE 2016
0
Tego dnia celem naszej podróży było zwiedzenie stolicy Austrii i oddalonej od niej o zaledwie 80 km stolicy Słowacji. Warunki pogodowe jak i odległość spowodowały, że do Wiednia dojechaliśmy późnym popołudniem. Po długiej i męczącej jeździe, marzyliśmy jedynie aby się gdzieś zatrzymać i coś zjeść. W zamian dostaliśmy okazję uczestniczyć w niekończącym się korku ciągnącym do centrum miasta. Kiedy już oboje zwątpilismy w sens próby dojechania w pobliże centrum, postanowilismy odstawić auto na parking i dalej pójść pieszo. W tym celu skierowalismy się na boczną drogę, a naszym oczą okazały się ulice pełne znaków ostrzegawczych. Nikogo już nie dziwi, że w centrum miasta parkingi sa płatne, jednak zaskakujące w Wiedniu jest to, że przy ulicach nie ma parkometrów ani parkingowych. Takim to sposobem miasto zwiedziliśmy z samochodu. Trochę szkoda, ponieważ to piękne miasto, ale nic straconego, bo planujemy tu wrócić niebawem.
Według planu z Wiednia udaliśmy się do Bratysławy. Było już dość późno, więc zameldowaliśmy się tylko w hotelu i poszliśmy coś zjeść w pobliżu centrum. W oko rzuciła nam się restauracja Złoty Bażant. Na miejscu okazało się, że rozpoczyna się mecz euro Polska-Portugalia, a mnóstwo osób wchodzi na wyższe piętro gdzie znajduje się bar. Pomieszczenie było bardzo duże, a w nim kilka projektorów transmitujących mecz. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem była ilość naszych rodaków znajdującyh się w tym miejscu. W kwestii samego jedzienia, było jedynie poprawne. Być może wynikało to z powodu dużego natłoku ludzi. Piwo było tanie, w granicy 0,90-1,3 euro.
Rano wyruszyliśmy na Zamek Bratysławski mieszczący się na wzgórzu. Już w połowie drogi moglismy podziwiać uroki miasta z góry.
Zdjęcia zamku i ogrodu:
Widok z placu zamkowego:
Po zwiedzeniu zamku i zejściu ze wzgórza postanowiliśmy się troszkę ochłodzić i wstąpić do restauracji na coś chłodnego do picia. Na dworzu było ponad 30 stopni,a miasto zwiedzaliśmy już kilka godzin. Trafiliśmy na restauracje o nazwie Le Senk, która mieściła się w pobliżu zamku.
Jedzenie było przepyszne. Restauracja miała bardzo okrojone menu. Jedynie kilka potraw i jest to coś co sobie cenimy, bo w tym przypadku łatwiej jest o świeże jedzenie. Następnie wybraliśmy się na spacer uliczkami starego miasta. Tam bez trudu znależliśmy centrum informacji turystycznej.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Zakopanem i tam zakończyliśmy naszą podróż. Wyjazd oceniamy na bardzo udany, szkoda, że nie trwał on kilka dni dłużej, bo miejsca były naprawdę klimatyczne. Warto czasem wyrwać się w tripa :D







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz