ELEGANCKA STYLIZACJA | WIĄZANE SANDAŁY | BLUZKA Z PELERYNĄ

ELEGANCKA STYLIZACJA | WIĄZANE SANDAŁY | BLUZKA Z PELERYNĄ


Dzisiejsza stylizacja jest elegancka, zwiewna i kobieca. Bluzkę zakupiłam na asosie już pewien czas temu. Pochodzi onaz firmy mango, ma świetny materiał i krój. Jest bluzką i pelerynką w jednym, a dodatkowym jej atutem jest trójkątne wycięcie na karku. Buty również pochodzą z asos i są moją alternatywą dla kolorowych sandałków laila z deezee. Te z asos mają fakturę imitującą skórę węża i nieco wyższy obcas. Sandały i ich różne modele są hitem już od zeszłego sezonu i nie ukrywam, że stałam się ich fanką zaopatrując się w kilka par. Stylizacje dopełniły klasyczne rurki z wysokim stanem, biała kopertówka i pasek ze sprzączką w kształcie ust. Jestem ciekawa czy i Wam podoba się ta elegancka odsłona :)


bluzka - mango | buty - asos | torebka, pasek - cropp | kolczyki - aldo
WIEDEŃ | BRATYSŁAWA | WAKACJE 2016

WIEDEŃ | BRATYSŁAWA | WAKACJE 2016

Tego dnia celem naszej podróży było zwiedzenie stolicy Austrii i oddalonej od niej o zaledwie 80 km stolicy Słowacji. Warunki pogodowe jak i odległość spowodowały, że do Wiednia dojechaliśmy późnym popołudniem. Po długiej i męczącej jeździe, marzyliśmy jedynie aby się gdzieś zatrzymać i coś zjeść. W zamian dostaliśmy okazję uczestniczyć w niekończącym się korku ciągnącym do centrum miasta. Kiedy już oboje zwątpilismy w sens próby dojechania w pobliże centrum, postanowilismy odstawić auto na parking i dalej pójść pieszo. W tym celu skierowalismy się na boczną drogę, a naszym oczą okazały się ulice pełne znaków ostrzegawczych. Nikogo już nie dziwi, że w centrum miasta parkingi sa płatne, jednak zaskakujące w Wiedniu jest to, że przy ulicach nie ma parkometrów ani parkingowych. Takim to sposobem miasto zwiedziliśmy z samochodu. Trochę szkoda, ponieważ to piękne miasto, ale nic straconego, bo planujemy tu wrócić niebawem.

Według planu z Wiednia udaliśmy się do Bratysławy. Było już dość późno, więc zameldowaliśmy się tylko w hotelu i poszliśmy coś zjeść w pobliżu centrum. W oko rzuciła nam się restauracja Złoty Bażant. Na miejscu okazało się, że rozpoczyna się mecz euro Polska-Portugalia, a mnóstwo osób wchodzi na wyższe piętro gdzie znajduje się bar. Pomieszczenie było bardzo duże, a w nim kilka projektorów transmitujących mecz. Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem była ilość naszych rodaków znajdującyh się w tym miejscu. W kwestii samego jedzienia, było jedynie poprawne. Być może wynikało to z powodu dużego natłoku ludzi. Piwo było tanie, w granicy 0,90-1,3 euro. 

Rano wyruszyliśmy na Zamek Bratysławski mieszczący się na wzgórzu. Już w połowie drogi moglismy podziwiać uroki miasta z góry.



Zdjęcia zamku i ogrodu:


Widok z placu zamkowego:


Po zwiedzeniu zamku i zejściu ze wzgórza postanowiliśmy się troszkę ochłodzić i wstąpić do restauracji na coś chłodnego do picia. Na dworzu było ponad 30 stopni,a miasto zwiedzaliśmy już kilka godzin. Trafiliśmy na restauracje o nazwie Le Senk, która mieściła się w pobliżu zamku.


Jedzenie było przepyszne. Restauracja miała bardzo okrojone menu. Jedynie kilka potraw i jest to coś co sobie cenimy, bo w tym przypadku łatwiej jest o świeże jedzenie. Następnie wybraliśmy się na spacer uliczkami starego miasta. Tam bez trudu znależliśmy centrum informacji turystycznej. 

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Zakopanem i tam zakończyliśmy naszą podróż. Wyjazd oceniamy na bardzo udany, szkoda, że nie trwał on kilka dni dłużej, bo miejsca były naprawdę klimatyczne. Warto czasem wyrwać się w tripa :D
INNSBRUCK | GARMISCH-PARTENKIRCHEN | WAKACJE 2016

INNSBRUCK | GARMISCH-PARTENKIRCHEN | WAKACJE 2016

Z Lichtensteinu wyruszyliśmy go małej górskiej miejscowości o nazwie Berwang w pobliżu Garmish-Partenkirchen, gdzie przez jedną noc potrafili zerwać asfalt dokładnie w tym miejscu przed którym parkowaliśmy, dodatkowo podczas niesamowitej ulewy, co przyprawiło nas niemalże o uszkodzenie podwozia :D Po pokonaniu przeszkody dotarliśmy go Garmish. Niestety tamtego ranka pogoda nam nie dopisała i deszcz znacznie utrudnił nam zwiedzanie. Mimo to zdołaliśmy odwiedzić obiekt olimpijski, skocznie, rynek, a także wstąpić do centrum informacji turystycznej w celu nabycia broszur na temat rejonu.

Następnie udaliśmy się do Innsbrucka, na co bardzo wyczekiwaliśmy, ponieważ oboje lubimy piękne górskie krajobrazy, a bez wątpienia położenie Innsbrucka pośród tafli gór wygląda niesamowicie imponująco. Po drodze przejeżdżaliśmy przez masę tuneli, jeden z nich Arlberg liczył aż 14 kilometrów :o Wyobrażnia dawała się we znaki, mieliśmy wrażenie,że tunel nigdy się nie skończy i wjeżdżamy wgłąb ziemi. Nasze obawy rozwiały bramki poboru opłat :D 9,50 euro.

Tak jak się spodziewaliśmy Innsbruck wygląda cudownie, góry są bardzo wysokie i stanowią jego piękne tło. Kiedy dotarliśmy do miasta zaparkowaliśmy na podziemnym parkingu Hilton, który był oddalony od głownego deptaku o 500m.


Zmęczeni i wygłodniali wygooglowaliśmy polecaną restaurację Ludwig das Burger i byl to strzał w dziesiątkę. Burgery ze 100% wołowiny (organicznej), ser alpejski i domowe opiekane frytki. Byly to jedne z najlepszych burgerów jakie jedliśmy. Do tego zamówiliśmy piwo z posmakiem mango, papaji i innych egzotycznych owoców.


Najedzeni i pełni sił udaliśmy się do galerii handlowej umożliwiającej wjazd windą na 7 piętro oraz możliwość dalszego dojścia do Baru 360° Cafe znajdującego się na 8 piętrze. Był to okrągły obiekt, całkowicie oszklony. Widoki z tego miejsca są niesamowite - tego miejsca nie można przegapić.


Będąc w Innsbrucku warto wybrać się również na skocznię Bergisel. Widok na skocznię z Baru 360° Cafe:


Polecamy również zwiedzanie tamtejszych muzeum i Zamku Ambras:


Przejeżdżając pomiędzy Garmish-Partenkirchen, a Innsbruckiem napotkaliśmy cudowny zamek na skale o nazwie Fernstein, który mieścił się przy przepięknym jeziorze Fersteinsee. Poniżej zdjęcia przedstawiające te niesamowite obiekty :)


LICHTENSTEIN | WAKACJE 20216

LICHTENSTEIN | WAKACJE 20216

Po pobycie w Monachium kolejną noc spędziliśmy w sercu austriackich gór na Tyrolu. Zupełnym zaskoczeniem było to, że obiekt w którym nocowaliśmy mieścił się na jednym z wyższych wzgórz, z której rozpościerający się widok był nie do opisania. Ceny za nocleg w tych rejonach podobnie jak i w południowej części bawarii i Jeziorze Bodeńskim są bardzo wysokie, więc trzeba wziąć to pod uwagę przy planowaniu wyjazdu.

Z rana wyruszyliśmy do Lichtensteinu, a by zwiedzić stolicę Vaduz. Byliśmy bardzo ciekawi tego małego państwa. W centrum miasta mieści się podziemny parking w którym zostawiliśmy samochód i poszliśmy w kierunku zamku na wzgórzu, który jest bardzo widoczny z każdej części miasta.


Zabudowa miasta jest niska, nie znajdziemy tu drapaczy chmur :D Całe miasto jesteśmy w stanie zwiedzić w stosunkowo krótkim czasie ze wzgledu na jego małą powierzchnię. Bez trudu znajdziemy również centrum informacji turystycznej, a w nim mapy, przewodniki, kalendarze i pamiątki.

Wpis zakończymy humorystycznym zdjęciem przedstawiającym stadion narodowy Lichtensteinu :P



MONACHIUM | WAKACJE 2016

MONACHIUM | WAKACJE 2016

Naszym nastepnym punktem wycieczki było Monachium nazywane często drugą stolicą Niemiec. Miasto dzieli się na część biznesową i część zabytkową. Pierwszą atrakcją na jaką trafiliśmy wjeżdżająć do miasta od północy była Allianz Arena, której poświęciliśmy kilka minut na zwiedzanie. Później wybralismy się do centrum, gdzie podziwialiśmy uroki Nowego Ratusza znajdującego się na placu Mariackim. Samochód zaparkowaliśmy na podziemnym parkingu Marienplatz znajdującego się ok. 200 m od ratusza.Budowla robi ogromne wrażenie. Jest wykonana w stylu neogotyckim. Poniżej przedstawiamy zdjęcia z placu:



Warto wspomnieć, że drogi w Monachium są przejezdne, nie ma tak dużych korków, a sama zabudowa sprawia, że w mieście jest dużo przestrzeni i elegancji.

W internecie wyczytałam dużo pozytywnych recenzji o pewnej restauracji mieszczącej się w ścisłym centrum, dlatego wybraliśmy się właśnei tam. Niestety jedzenie zostawiało wiele do życzenia, ceny były wysokie, a sami kelnerzy pracowali tam jak za karę. Niesmak pozostał :P Pomijając ten fakt, Monachium to serce bawarii i na pewno jest to miejsce warte odwiedzin :)

PRAGA WAKACJE 2016

PRAGA WAKACJE 2016


W tym roku wybraliśmy się razem na wakacje jeszcze chwilę przed sezonem, bo pod koniec czerwca. Zaplanowaliśmy razem piękną trasę przebiegającą przez pięć państw. Zaczynała się ona od wyjazdu do Pragi, następnie do Monachium, Lichtensteinu, Garmisch Partenkirchen, Innsbruck, Wiedeń, Bratysława oraz nieplanowanemu pobytowi w Zakopanem. 

Postanowiliśmy podzielić się z Wami zwięzłą relacją, zdjęciami i naszymi odczuciami towarzyszącymi podczas podróży. Przed samym wyjazdem zakupiliśmy dwie winietki w oddziale PZM, ponieważ są one niezbędne do poruszania się drogami szybkiego ruchu i autostradami w Austrii i Czechach. Oczywiście można omijać tego typu drogi, tylko po co? Winietki 10-dniowe kosztowały nas około 120 zł za obie, nie jest to duży koszt, a na pewno trasy są bardziej ekonomiczne i dodatkowo zaoszczedzamy na czasie. Winietki można kupić również na niektórych stacjach benzynowych w Czechach i Austrii, ale my niechcieliśmy zaprzątać sobie głowy szukaniem ich. 

Z domu wyjechaliśmy dość wcześnie, około szóstej nad ranem i w ten sposób dojechaliśmy do Pragi o przyzwoitej godzinie, co pozwoliło nam podziwiać jej uroki za dnia i wieczorem. Nocleg zarezerwowaliśmy przed wyjazdem na stronie booking.com. Cena była atrakcyjna, standardy zachowane, parking hotelowy, a dodatkową niespodzianką było to, że mieścił się on na wzgórzu z którego widok nocą na oświetlone centrum miasta zapierał dech w piersiach.

Praga to miasto, którego nie da się zwiedzić, poznać w jeden dzień, ale zbierając informacje o nim przed wyjazdem bylismy tego świadomi. Planujemy pojechać tam ponownie, być może jeszcze w te wakacje, ale tym razem na kilka dni. Po wjeździe do centrum trafiliśmy na ulicę Paryską, przy której mieszczą się luksusowe butiki światowych marek, drogie restauracje i kasyna. Droga zrobiła na nas ogromne wrażenie, sami musicie do zobaczyć. Następnie chcielismy zaparkować gdzieś auto, więc rozejrzeliśmy się i zobaczyliśmy pełno wolnych miejsc w dodatku w ścisłym centrum - zaparkowaliśmy :D Dopiero po rozmowie z jednym z kelnerów w restauracji, zostaliśmy uświadomieni, że parkujemy na niebieskiej linii przeznaczonej tylko dla mieszkańców. Na szczeście szybko przestawiliśmy auto na płatny parking podziemny (50 czk/h) i obyło się bez mandatu i blokady na kole :) W centurm informacji turystycznej można dostać mapkę miasta z uwzględnieniem najważniejszych zabytków.  



Niezdążyliśmy zwiedzić tych wszystkich miejsc w jeden dzień ale na pewno zrobimy to następnym razem i zaliczymy też kurs po Vełtavie. Poniżej znajdziecie zdjęcia Pragi nocą, most Karola i zdjęcia wykonane z jego perspektywy. 



Wieczorem około 21:30 poszliśmy coś zjeść do restaurajci przy rynku. Był to błąd, bo jedzenie nie było już tak świeże i dało się to mocno wyczuć. Do lokalu zacheciła nas kelnerka zapraszająca turystów do wejścia oraz nasza ciekawość lokalnej kuchni. Poprosilismy o specjał regionu, ale to co przyniósł kelner przerosło nasze oczekiwania. Wyglądało to tak:



Po zakończeniu naszej uczty ilośc jedzeni ana talerzach wyglądała podobnie. Uważamy, że źle trafiliśmy i stanowczo za późno. Ilość tłuszczu była przytłaczająca. Kurczak - ociekał olejem, knedle podobnie, kapusta i buraki - co było zaskoczeniem, również ociekały tłuszczem. "Dekoracyjnej" kiełbasy, nawet nie odważyliśmy się spróbować. To doświadczenie zniesmaczyło nas do próbowania regionalnej kuchni, ale tak jak wspomnieliśmy była to późna pora i prawdopodobnie nieodpowiednie miejsce, dlatego napewno spróbujemy czegoś nowego przy kolejnej okazji. :)
Copyright © 2014 Nic Na Później , Blogger